• Wpisów:71
  • Średnio co: 42 dni
  • Ostatni wpis:8 lata temu, 21:37
  • Licznik odwiedzin:5 638 / 3039 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ponieważ było już późno Sara poszła do kuchni i przygotowała sobie kolację. Nigdy nie była jakoś szczególnie uzdolniona kulinarnie, więc zjadła coś na szybko i udała się pod prysznic.
Po krótkim odświeżeniu dziewczyna udała się do sypialni i położyła na łóżku. Długo nie mogła zasnąć. Zawsze miała problem z zasypianiem w nowych miejscach, szczególnie gdy nowe położenie ją martwiło. Zasnęła dopiero nad ranem z słuchawkami na uszach. Obudziła się tuż przed południem, gdy do pomieszczenia wtargnęły promienie słońca. Rudowłosa szybko zerwała się z łóżka i otworzyła okno siadając na parapecie. Przyglądała się pomieszczeniu. Mimo iż mieszkała tu zaledwie kilkanaście godzin, w pokoju zrobił się mały bałagan. Dziewczyna uśmiechnęła się mimowolnie a przez jej głowę przemknęła myśl, że przydałby się ktoś, kto ganiałby ją do sprzątania i chodzenia spać w rozsądnych porach. Niestety nie było już takiej osoby. Była jedna, która mieszkała tysiące mil stąd - Jej matka. To ona zawsze miała kontrolę nad wszystkim. Sara westchnęła ciężko i poszła do kuchni, by zrobić sobie śniadanie. Dziewczyna zjadła dwie kanapki popijając je kawą. Następnie zadzwonił telefon. To była mama Sary, pytała co u Niej słychać, jak jest w Atlancie itp. W pewnym monencie dziewczyna zapytała o ojca. Było to dość dziwne, ponieważ to właśnie On był powodem, dla którego Sara wyprowadziła się aż tutaj. Nigdy nie miała z nim dobrych kontaktów. Wszystko co robiła dziewczyna krytykował, zawsze mogła zrobić coś lepiej. Był zawiedziony, że nie jest jego idealnym dzieckiem, które jest na każde skinienie palca. Sara zawsze była lekko buntownicza, lubiła robić wszystko na przekór, co było powodem częstych awantur. Teraz miała wreszcie święty spokój, ale i tak nie była w pełni z tego zadowolona. Była daleko od miejsc, które dobrze znała, nie miała do kogo się odezwać. Rudowłosa należała do osób, które uciekają od samotności, po prostu Sara panicznie się jej bała, a ona i tak ją dogoniła. Po rozmowie z matką dziewczyna szykowała się do wyjścia. W końcu musiała znaleźć pracę, mieć na mieszkanie i jedzenie. W kiosku obok domu kupiła gazetę oraz poszła do pobliskiej restauracji, gdzie zamówiła herbatę i zaczęła przeglądać ogłoszenia wykonując przy tym kilka telefonów. Niestety, większość z ogłoszeń była już nieaktualna. Dziewczyna jednak nie zniechęciła się, w końcu nie miała zbytniego wyboru. Wróciła do domu, gdzie sama napisała swoje ogłoszenie i wydrukowała je. Później dziewczyna udała się do centrum i zaczęła wywieszać ogłoszenia w najbardziej zaludnionych miejscach, gdy wywieszała ostatnie już ogłoszenie usłyszała czyjś głos :
-Mam doskonałą pracę dla Ciebie.-odparł mężczyzna po 30stce. Sara odwróciła się i dokładnie mu przyjrzała. Był ubrany schludnie i elegancko, miał złoty sygnet na małym palcu i błękitne jak ocean oczy.
- Co to za praca ? - spytała dziewczyna unosząc brew do góry
- W hotelu Atlanta Midtown na 14th Street. - mężczyzna odpowiedział szybko na zadane pytanie.
- Co miałabym robić w tym hotelu ? - Rudowłosą zaciekawiła wizja pracy w hotelu.Mężczyzna uśmiechnął się łobuzersko i powiedział:
- Jestem właścicielem klubu nocnego w tym hotelu.
Sara zmarszczyła brwi, nie musiała już pytać o jaką prace mu chodziło.
- Nie, dzięki nie skorzystam.
Facet wyjął wizytówkę i wsadził w kieszeń Jej kurtki. Rudowłosa ruszyła szybkim krokiem w stronę domu.
- Jak się zdecydujesz, zadzwoń lub przyjdź.
Minęło kilka dni, a Sara wciąż nie mogła znaleźć pracy. Co prawda dostała kilka propozycji, była na kilku rozmowach, jednak zawsze słyszała, że się odezwą. Telefon wciąż milczał. Dziewczynie powoli kończyły się pieniądze. Coraz poważniej zaczęła się zastanawiać nad propozycją faceta z sygnetem. Dziewczyna wyciągnęła komórkę i zamówiła taksówkę. Pojechała na 14th Street. Udała się do klubu nocnego. Lokal był bardzo duży. W samym centrum znajdowała się scena z rurką do striptizu a dookoła były stoliki, przy których siedzieli elegancko ubrani i napaleni biznesmeni. Rudowłosa usiadła przy barze.
- Jesteś Sara, prawda ? - spytała barmanka.
- Tak...a skąd to wiesz ? - ździwiła się dziewczyna.
- Szef liczył, że przyjdziesz...- odparła dziewczyna siedząca obok Niej.
Sara nie zdąrzyła odpowiedzieć, bo zaraz obok Niej zjawił się znany już jej facet.
- Witam w moim króletwie. Wiedziałem, że się tu zjawisz, zawsze każda odmawia - mężczyzna uśmiechnął się triumfalnie.
 

 
Ok, od dziś postanowiłam oprócz cytatów znalezionych w internecie, umieszczać swoje opowiadanie . Nie wiem jak często będę je pisać i uprzedzam, że nie biorę odpowiedzialności za nie ;]. Miłego czytania, mam nadzieję ;].


Kolejny poniedziałkowy poranek. Kolejny deszczowy poniedziałkowy poranek. Rudowłosa, drobna dziewczyna o imieniu Sara odgasiła papierosa, chwyciła torbę i pobiegła na autobus, który jak zwykle uciekł. Przeszła kilka ulic moknąc w deszczu. Od pewnego czasu każdy dzień był monotonny, nic nie sprawiało Jej radości. Sarę zawsze było trudno zadowolić. Chyba ta cecha wpisana jest w charakter perfekcjonistki. Dziewczyna wsiadła do autobusu czując na sobie wzrok pasażerów. Nie lubiła ludzi, trudno było Jej komukolwiek zaufać. Rozmawiała tylko z ludźmi, których dobrze znała, którzy cierpliwie zdobywali jej zaufanie. Rudowłosa zajeła jedno z miejsc włączając przy tym głośną muzykę z ipoda.. Sara uwielbiała muzykę, dzięki niej mogła się oderwać od szarej rzeczywistości, która tak bardzo ją przygnębiała. Droga do szkoły minęła szybko. Jak to zwykle bywa, gdy bardzo nie chcesz dotrzeć w dane miejsce. Sara o dziwo lubiła swoją szkołę, miała dobre kontakty z klasą, na nauczycieli również nie mogła narzekać, ale radość z codziennych, przyziemnych rzeczy już dawno odeszła w niepamięć. Ta osiemnastoletnia dziewczyna przypominała momentami dojrzałą kobietę zamkniętą w ciele nastolatki. Sara chwyciła za klamkę starych, ciężkich, drewnianych drzwi i weszła do szkoły. Szybkim krokiem udała się w stronę sali zajęć i bezszelestnie zajeła swoje miejsce tępo patrząc w nauczyciela. Myślami była gdzie indziej. Jak zwykle w deszczowe dni dopadała ją szczególna handra, rozmyślała nad wszystkim. Nad swoim nieudanym życiem miłosnym oraz o rodzicach, o tym, co czeka ją po powrocie do domu, czy będzie to kolejna kłótnia rodziców, czy może ciche dni. Sara nie pamiętała dnia, w którym w domu byłoby dobrze, rodzice potrafili popsuć nawet święta swoimi kłótniami. Dziewczyna była do tego przyzwyczajona od dziecka, żadnych innych emocji między dwojgiem ludzi tylko ciągły żal, nienawiść i wzajemne obarczanie winą. Sara często zastanawiała się, jak tych dwoje ludzi kiedyś mogło się kochać ? Ona tego nie potrafiła. Nie potrafiła kochać. Do rodziców nie czuła tego, co dziecko powinno czuć, nie było miłości. Szanowała rodziców tylko z racji tego, że mimo wszystko ją wychowali. Najlepszy kontakt z rodziny miała ze starszą siostrą. Ona doskonale ją rozumiała, przynajmniej jeśli chodzi o rodziców - sama przez to przechodziła. Siostra Sary nie mieszkała z nią od kilku lat, więc to ona musiała znosić codzienną obecność rodziców. Dziewczynę z rozmyśleń wyrwała koleżanka siedząca tuż za Nią pytając o jakieś zadanie, po chwili zadzwonił dzwonek. Jak zwykle w czasie przerwy rudowłosa poszła do palarnii - miejsca schadzek prawie całej szkoły. Odpaliła papierosa i zaciągnęła się powoli wypuszczając dym z ust. Chwilę później dołączyły do niej koleżanki z klasy pytając o powód jej kiepskiego nastroju. Sara nienawidziła pytań typu 'Co się stało?' nie lubiła mówić o sobie, o tym co ją dręczy, robiła to tylko w przypadku ciężkiego załamania. Po kilku godzinach spędzonych w szkole wsiadła w autobus i wróciła do domu spakować swoje rzeczy. Sara za kilka dni miała przeprowadzić się do Atlanty. Ciężko było jej opuszczać na zawsze kraj, w którym przyszło jej żyć przez osiemnaście lat. Czuła jedną wielką pustkę w sercu. Już brakowało Jej siostry, tylko jej...bowiem tylko do tej jednej jedynej osoby była przywiązana, jednak przyszło jej zacząć swoje życie od nowa, z nowymi ludźmi, do których przywiązania nigdy nie czuła. Osoby obserwujące dziewczynę z boku, mogły twierdzić, że jest zimną i oschłą, aczkolwiek Sara była bardzo zamkniętą w sobie młodą kobietą, która wszystkie emocje tłumiła w sobie. Kilka dni później dziewczyna była już w samolocie rozmyślając nad swoim dalszym życiem. Bała się tego, co nadejdzie. Bała się, że już zawsze będzie sama, skazana na siebie. Nigdy nie umiała sobie radzić z problemami, a te lgnęły do Niej jak pszczoły do miodu. Starała odpędzić od siebie złe przeczucia nadaremnie. Dwie godziny lotu minęły szybko. Sara złapała taksówę, ktora zawiozła ją na przedmieście Atlanty gdzie od tej chwili mieszkała. Rudowłosa wahając się chwilę udała się do swojego nowego mieszkania i powoli zaczęła wypakowywać rzeczy następnie dzwoniąc do siostry, z którą wisiała na telefonie kilka godzin. Gdy skończyła rozpakowywanie się zaczęła rozmyślać nad tym, co będzie robić w Stanach, ponieważ praca, którą miała podjąć okazała się już nieaktualna, więc pozostało jej znalezienie innego źródła dochodów niż praca kelnerki w restauracji na Peachtree Street.
 

 
Kiedyś , gdy coś się nie podobało wystarczyło posprzątać zabawki , teraz to już prawdziwe życie , prawdziwe uczucia , nie jakaś zabawa ...
 

 
Samotność nie jest naszym przeznaczeniem, a samych siebie poznajemy tylko wtedy, kiedy możemy się przejrzeć w oczach innych ludzi.
  • awatar Not 4 U: @ Russella: Ja pierwszy raz tak mam, sama się sobie dziwię :).
  • awatar Russella: @Not 4 U: powiem Ci szczerze, że ja też tak miałam. Kiedyś czułam się świetnie z samotnością powiem nawet, że w pewien sposób motywowała mnie do działania, a teraz wytrzymać z nią nie mogę.
  • awatar Not 4 U: U mnie np. to różnie bywa. Są takie dni, kiedy cholernie mnie przytłacza, a teraz mam taki okres kiedy mi z nią dobrze, czuję ulgę...;]. Taką emocjonalną obojętność.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Bała się cierpienia, straty, rozstania. Oczywiście wszystko to w miłości jest nieuniknione, a jedynym sposobem, żeby się tego ustrzec, było w ogóle na tę drogę nie wkraczać. Żeby nie cierpieć, trzeba wyrzec się miłości.
 

 
I’m tired of giving my love and getting nowhere, nowhere.
 

 
I can love but I need his heart....
 

 
Nie rozbudzaj nadziei jeśli nie jesteś w stanie pokochać drugiego człowieka...
 

 
Zaufaj jeśli potrafisz.Uśmiechnij się do mnie.Mnie nigdy nie stracisz.
 

 
A Ona czeka na Niego cierpliwie w deszczu, na stacji...
 

 
Nie oddalaj się teraz, trzymasz w dłoniach mój świat...
 

 
Daj mi znak, dla Ciebie zostawię to co mam.
 

 
`Choć bojąc, że się zgubie -
poszłabym za Tobą na koniec świata.
 

 
My ludzie umieramy na samą myśl o miłościach, które przepadły na zawsze, o chwilach które mogłyby być piękne a nie były, o skarbach, które mogłyby być odkryte, ale pozostały na zawsze niewidoczne pod piaskami. Obawiamy się sięgać po swoje największe marzenia, ponieważ wydaje nam się, że nie jesteśmy ich godni, lub że nigdy nam się to nie uda.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kiedy chcesz coś osiągnąć rozejrzyj się dookoła, zastanów się i pomyśl, czego dokładnie chcesz. Nikt nie dojrzy celu z zamkniętymi oczami.
 

 
Podstawą zazdrości jest u kobiet miłość, u mężczyzn zaś - próżność.
 

 
Pan zsyła na człowieka zmartwienia odpowiednie dla jego wieku.

Uwielbiam Paulo Coelho ;].
 

 
Naprawdę głębokiego smutku nie da się wyrazić nawet łzami.
 

 
Bo smutek rodzi się zawsze z czasu, który upływa, a nie zostawia owocu.
 

 
` I znów rozczarowanie szlochem dusisz ból naraz...
 

 
Starość nie jest niczym innym, jak tylko powtórzeniem wieku dziecięcego.
 

 
Better a broken promise than none at all.
Lepsza złamana obietnica niż żadna.
 

 
... nie jeden święty by mnie tutaj pierwszy odstrzelił...
O.S.T.R - Tylko dla dorosłych [26luty 2010]